VAN DEER-Red Bull Sports – Kiedy perfekcja i sportowy kunszt stają się legendą
To nie jest zwykła opowieść o kolejnej fabryce nart. To wyjątkowa historia, która zaczęła się od odważnej decyzji człowieka uznawanego za najbardziej utytułowanego alpejczyka w historii. Marcel Hirscher – bo o nim mowa – zapisał się w pamięci kibiców nie tylko genialną techniką i atomową siłą fizyczną. Jego największą bronią zawsze było absolutnie niesamowite czucie śniegu oraz rzadko spotykana umiejętność dopracowywania sprzętu do perfekcji. Jako bezkompromisowy perfekcjonista, Hirscher wraz ze swoim sztabem bezustannie rozwijał konstrukcje nart, personalizując każdy detal pod swoje ekstremalne wymagania. Choć przez całą karierę związany był z marką Atomic i w jej barwach zdobył wszystko, co było do zdobycia, po przejściu na sportową emeryturę uznał, że czas iść na swoje. Postanowił, że sam zacznie robić narty, które będą jeździć dokładnie tak, jak tego oczekuje.
Sama nazwa marki to genialny, osobisty rebus. Matka Marcela jest Holenderką (co ciekawe, w sezonie 2024/2025 i kolejnych Hirscher zdecydował się reprezentować w Pucharze Świata właśnie barwy Holandii), stąd w nazwie wziął się holenderski człon „Van der” (oznaczający „z”). Drugie słowo to angielskie „Deer”, czyli jeleń. Po niemiecku jeleń to der Hirsch – łącząc te kropki, otrzymujemy po prostu zakodowane nazwisko twórcy. Start zaplanowano z ogromnym przytupem. Marcel błyskawicznie zrozumiał, że w tak technicznym sporcie, gdzie sprzęt odgrywa kluczową rolę, potrzeba potężnego zaplecza badawczo-rozwojowego. A kto w Austrii dysponuje najlepszym know-how w sportach technologicznych, z Formułą 1 na czele? Oczywiście Red Bull. Obie strony szybko znalazły wspólny język, tworząc wybuchową mieszankę pod szyldem VAN DEER-Red Bull Sports. Dzięki temu Marcel mógł w końcu przekuć swoją obsesję doskonałości w gotowe produkty – i co najważniejsze – nie tylko w narty klasy FIS dla garstki wybranych zawodników.
Początki na trasach alpejskiego Pucharu Świata były spektakularne. Kamieniem milowym było przekonanie do startów na nowym sprzęcie największego, wieloletniego rywala Hirschera – Henrika Kristoffersena. Norweg, mający już na koncie gigantyczne sukcesy (w tym kryształowe kule za slalom i medale olimpijskie zdobywane na Rossignolu), zaryzykował i wszedł w nowy projekt. Efekt? W sezonie 2022/2023 Kristoffersen wjechał na nartach VAN DEER na najwyższy stopień podium, zdobywając m.in. Mistrzostwo Świata w slalomie w Courchevel. Towarzyszyła temu kapitalna, głośna w mediach historia z logotypem. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) z powodów przepisów reklamowych zabroniła eksponowania byka Red Bulla na nartach. Kristoffersen i sam Hirscher (który sensacyjnie podjął decyzję o powrocie do rywalizacji i sam zaczął startować na swoich nartach) wyjeżdżali na trasę z logiem zaklejonym czarną taśmą. Ta cenzura stała się najlepszą reklamą na świecie – każdy kibic na stoku doskonale wiedział, co kryje się pod czarnym paskiem. Dzisiaj team marki stale rośnie, a w jej barwach z powodzeniem ścigają się kolejni topowi zawodnicy, jak choćby Timon Haugan.
---
Co naprawdę wyróżnia narty VAN DEER?
O sportowym, bezwzględnym sprzęcie z serii World Cup wiemy już wszystko – to bezkompromisowe maszyny stworzone do wygrywania alpejskich trofeów. Marka potężnie rozbudowała też ofertę o linię Pro oraz modele RS – tworząc kompletną półkę juniorską, modele przejściowe oraz narty typu Masters, stanowiące idealne narzędzie dla ścigantów na każdym poziomie zaawansowania. Jednak tym, co najbardziej fascynuje w marce VAN DEER, jest sposób, w jaki podchodzi do produkcji pozostałych, bardziej cywilnych modeli.
Hirscher uznał, że produkcja nart komercyjnych musi opierać się na dokładnie tym samym, mistrzowskim rzemiośle, co w przypadku modeli wyczynowych. Zmieniono oczywiście parametry, proporcje materiałów oraz geometrię, dopasowując je do jazdy poza trasami zamkniętymi, ale jakość wykonania pozostała bez zmian. Dzięki temu wszystkie narty VAN DEER mają nieprawdopodobny, sportowy pazur, a jednocześnie oferują niesamowitą łatwość i płynność wprowadzania w "tryb sportowy". W ten sposób powstały sklepowe modele Race, które konstrukcyjnie w niczym nie przypominają masowych „sklepowych” nart konkurencji, oraz genialne modele hybrydowe cross turn, takie jak flagowy H-POWER. I choć VAN DEER posiada w ofercie także szersze deski all-mountain oraz modele skiturowe, to w Ski Race Center świadomie skupiamy się na ich najsilniejszym, sportowym rodowodzie.
Dlaczego VAN DEER musiał znaleźć się w Ski Race Center?
Dla nas odpowiedź była prosta: nie wyobrażamy sobie profesjonalnego salonu z wyczynowym sprzętem bez tak gorącej, stricte sportowej i autentycznej marki. Półka nart premium, która daje potężną moc najbardziej wymagającym narciarzom, a tym o nieco mniejszych umiejętnościach proponuje niesamowicie przyjazny, bezpieczny tryb „sport”, to filozofia idealnie zbieżna z naszym własnym spojrzeniem na narciarstwo. Stoimy na twardym stanowisku: jeśli marka ma być mianowana klasą premium, to musi to być marka sportowa, a nie tylko droga.
Jednak dla nas największym, ostatecznym argumentem za wprowadzeniem tej marki do sklepu jest wspomniany, legendarny perfekcjonizm Marcela Hirschera. Kiedy za projektem stoi facet z tak obsesyjnym podejściem do detali, konstrukcji i testów, masz niemal stuprocentową pewność, że te narty będą po prostu genialnie jeździły. Tam nie ma miejsca na marketingową ściemę czy kompromisy – Hirscher gwarantuje swoim nazwiskiem, że w tych deskach nigdy nie zabraknie prawdziwego, rasowego sportu.
Drugą sprawą, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, była wspomniana seria H-POWER – najpierw sprawdzona osobiście przez nas na stoku, a potem zweryfikowana przez naszych klientów. Uwielbiamy z Wami rozmawiać i zbierać opinie po testach, a Wasz werdykt był jednoznaczny: te deski robią kolosalną różnicę. Dlatego VAN DEER zyskał w Ski Race Center swoje specjalne, zasłużone miejsce. To unikalne, sportowe wydanie półki premium. I choć są to narty naturalnie trochę droższe, VAN DEER wcale nie jest przesadnie drogi – oferuje w zamian technologię i wrażenia, które realnie czuć w każdym skręcie.
Zapraszamy do naszego sklepu w Pruszkowie pod Warszawą – przyjdź, zobacz i zakochaj się w sprzęcie, w którym pasja mistrza spotkała się z technologicznym geniuszem.